Z życia DPS
01.04.2008r. Zastępca Dyrektora MOPR w Poznaniu - Izabela Synoradzka - brała udział w uroczystości zorganizowanej przez Dom Pomocy Społecznej w Lisówkach na cześć ich podopiecznej pani Heleny Pleskaczewskiej, która w dniu 1 kwietnia kończyła 100 lat życia.
Poznań, 1 kwietnia 2008 roku
Szanowna Pani
Helena Pleskaczewska
Dom Pomocy Społecznej
w Lisówkach
Wielce Czcigodna Jubilatko!
Szanowna Pani Heleno!
W Dniu Godnego Jubileuszu składam Pani bardzo serdeczne życzenia i gratulacje! Wszyscy cieszymy się, że wśród mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Lisówkach są osoby z tak dużym doświadczeniem, które swoimi 100 URODZINAMI dają świadectwo pięknego i szlachetnego życia.
Jesteśmy dumni z faktu bycia z Panią w tym szczególnym Dniu i możliwością przekazania Pani naszych serdecznych myśli i powinszowań.
Z całego serca życzymy, aby kolejne dni upływały Pani w zdrowiu, opromienione miłością bliskich i życzliwych Pani ludzi.
Niech miłość Boga i ludzi towarzyszy Pani nieustająco, a każdy następny dzień życia upływa w zdrowiu, opromieniony Boską Opatrznością.
Z wyrazami głębokiego szacunku
Włodzimierz Kałek
Dyrektor Miejskiego Ośrodka
Pomocy Rodzinie w Poznaniu
<hr >
Notka biograficzna o p. Helenie Pleskaczewskiej sporządzona przez DPS w Lisówkach
Pani Helena Pleskaczewska urodziła się 1 kwietnia 1908 roku. Jej ojciec, Ludwik Knobelsdorf był właścicielem majątku ziemskiego Rudaków pod Homlem. Po wybuchu rewolucji ze względów bezpieczeństwa przeniósł się wraz z rodziną do leżącego 60 km od Wilna majątku swej żony, Olimpii. Niestety matka pani Heleny zmarła przedwcześnie, a trójka osieroconych dzieci trafiła do zakonnych sierocińców w Warszawie. Nasza jubilatka nie wspomina dobrze tamtego okresu. Mówi, że co prawda mogła uczęszczać do gimnazjum, ale swoje utrzymanie u sióstr musiała ciężko odpracowywać. W tym czasie zmarł też jeden z jej braci.
O czym mogła marzyć dziewczynka, która tak wcześnie straciła dom i najbliższych? Oczywiście o własnej rodzinie. A tę założyła wspólnie z Józefem Pleskaczewskim, żołnierzem I Dywizji Litewsko – Białoruskiej, a w stanie spoczynku kierownikiem szkoły powszechnej w Żupranach. Pani Helenka często wspomina z rozrzewnieniem, jak to dbała o męża, jak nigdy nie pozwoliła mu wyjść do pracy bez porządnego śniadania, jak gotowała mu jego ulubione dania. Lubiła życie towarzyskie, chętnie zapraszała gości, ale nigdy nie wypiła nawet jednej lampki wina.
Rodzinne szczęście przerwał wybuch II Wojny Światowej. Pan Pleskaczewski był organizatorem siatki Służby Zwycięstwa Polski, a pani Helena pomagała partyzantom. Prała im, gotowała, opatrywała rany i leczyła. Nie uszło to uwadze Rosjan, stąd częste przesłuchania w siedzibie NKWD. Mąż pani Heleny został aresztowany w 1940 roku. Trafił na katorgę, następnie do armii generała Andersa. Rodzina spotkała się dopiero w 1947 roku. Pani Helena dzielnie znosiła wojenną poniewierkę, przeprowadzki z miejsca na miejsce. Martwiła się jednak bardzo o zdrowie jedynego syna Olesia, gdyż przez pewien czas zmuszona była dzielić mieszkanie z rodziną chorującą na gruźlicę.
Po wojnie zamieszkała w Ostródzie, gdzie jej mąż został dyrektorem gimnazjum i Zespołu Szkól Zawodowych. Mieszkała tam do roku 1979, do śmierci męża. Wtedy postanowiła spędzić resztę życia w Poznaniu, z rodziną syna. Niestety po trzech miesiącach syn niespodziewanie umarł, pani Helena opiekowała się chorą na raka synową, a po jej śmierci – wnuczką.
Od dziewięciu lat pani Helenka jest mieszkanką naszego Domu. Tak długo, jak pozwalało jej na to zdrowie, starała się być samodzielną i aktywną. Dwa lata temu choroba przykuła ją do łóżka. Często złości się na swoje niesprawność, na to, że niczego nie może zrobić sama. Jednak dla innych czy to personelu, czy współmieszkańców ma zawsze piękny uśmiech i dobre słowo. Jej pogodne usposobienie, dystans do samej siebie i skłonność do żartów przyciągają innych. Współmieszkańcy bardzo chętnie ją odwiedzają, czasami żartujemy, ze pani Helenka w swoim pokoju prowadzi świetlicę.
Naszej kochanej jubilatce życzymy, aby jak przystało na osobę urodzoną w Prima Aprilis nigdy nie przestała śmiać się i żartować.











